sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 1

  Rozdział 1 

 Nazywam się Samanta Jones. Mam 16 lat. Razem z rodzicami mieszkam w  Nowym Jorku , w małym mieszkaniu na trzecim piętrze. Nie mam rodzeństwa. Pomimo tego, że jestem jedynaczką nie jestem zbyt rozpieszczana przez rodziców.  Moi rodzice nie są zbyt bogaci... Tylko tata pracuję , mama jest ''kurą domową''.  
Dziś mam iść po raz pierwszy do nowej szkoły. Nie chciałam zmieniać szkoły ale tata dostał awans i musieliśmy się przeprowadzić na drugi koniec Nowego Jorku. Będzie mi brakowało moich przyjaciółek , Chelsy i  Lucy. Co ja gadam?! Już mi ich brakuje! Wczoraj wieczorem wyjechałam , a już czuję się jakbym ich nie widziała wieki. Na szczęście jesteśmy w stałym kontakcie na facebooku. 
Nagle do pokoju weszła mama. 
- Samanta , ubrałaś się już? 
- Mamo! Ile razy ci mówiłam żebyś pukała?! 
- Dobrze , a teraz chodź na śniadanie. Jak tak będziesz się guzdrać to się spóźnisz już pierwszego dnia. 
- Zaraz przyjdę. 
Włożyłam  na siebie niebieską bluzę i moje mięciutkie kapciuszki. Poszłam do kuchni. Na stole już czekały na mnie naleśniki polane syropem klonowym. 
- Jedz szybko bo zaraz wychodzimy. - Powiedziała mama gorączkowo szukając czegoś w szafce. 
- Mamo, pomóc ci w czymś? 
- Ty lepiej jedz te naleśniki. 
Zjadłam naleśniki i spojrzałam na zegarek. Za piętnaście ósma. Serce podeszło mi do gardła. Za 20 minut będę w już w nowej szkole. Bałam się tam iść. Nowe miejsce , nowi ludzie. Zawsze panikowałam w takich sytuacjach. 
- Samanta , co tak stoisz? Zakładaj buty. 
-  Mamo.. Ja nie chce iść do nowej szkoły. Ja chce do starej , do Chelsy i Lucy! - Mówiłam rozpaczliwym głosem. Mama podeszła i przytuliła mnie. 
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. 
- A jak mnie nie polubią? - Spojrzałam na mamę. 
- Jesteś piękną , mądrą dziewczyną , na pewno cię polubią. A teraz chodź bo się spóźnimy. 
Założyłam buty i wyszłam z mamą. W tym samym czasie sąsiednie drzwi się otworzyły. Wyszedł z nich wysoki mężczyzna o ciemnych włosach. Za nim szła dziewczyna , mniej więcej w takim samym wieku co ja. Dziewczyna miała długie blond włosy i była ubrana w skórzaną kurtkę i czarne rurki.
- Dzień dobry. - Powiedziałam równocześnie z mamą do ciemnowłosego mężczyzny.
- Dzień dobry. - Odpowiedział. - Zdaje się , że wy jesteście moimi nowymi sąsiadami. - Uśmiechną się.
- Na to wygląda, - Odpowiedziała mama. -  Nazywam się Dolores Jones ,a to moja córka Samanta. - Podała mu rękę.
- Roger Scott ,a to jest moja córka Zoe. - Uśmiechną się.
No ładnie! Jeszcze kilka minut temu mama poganiała mnie, żebyśmy się nie spóźniły ,a teraz jakby nigdy nic plotkuje sobie z sąsiadem!
- Samanta! Gdzie twoje maniery?! Przywitaj się z Zoe.
- Hej. - Uśmiechnęłam się i pomachałam w jej stronę.
- Siemka. - Odmachała.
- Możemy już jechać?! - Zwróciłam się do mamy.
- Już , już.
Gdy wsiadłyśmy do samochodu jeszcze bardziej rozbolał mnie brzuch. Za niecałe 10 będę już w nowej szkole. Boje się, że nikt mnie nie polubi i tak jak pierwszego dnia w tamtej szkole będę siedziała sama na wszystkich przedmiotach. Jejku, jak ja się strasznie boję! Nagle ku moim oczom ukazał się ogromny budynek ,a przed nim tłum uczniów.
- Leć już Samantko! Powodzenia. - Uśmiechnęła się mama. Powoli otworzyłam drzwi samochodu.
- Cześć! - Rzuciłam w stronę mamy. Zatrzasnęłam drzwi samochodu ,a mama odjechała. Rozejrzałam się. W tłumie uczniów zobaczyłam Zoe. Szła w moją stronę. Kiedy była już całkiem blisko powiedziała :
- Co tak stoisz? Chodź na lekcję.
- A-ale ja nie wiem gdzie. - Powiedziałam zmieszana. Zoe się zaśmiała.
- Pomogę ci. W jakiej jesteś klasie?
- 1B.
- No to będziemy chodzić razem do klasy.
- Fajnie. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Teraz mamy biologię. - Powiedziała patrząc na małą karteczkę na której był zapisany plan lekcji.
**
Moja klasa okazała się super! Wychowawcę też mamy spoko. Moja klasa jest nie wielka. Liczy tylko 20 osób , 10 chłopców i 10 dziewczyn. Naszym wychowawcą jest pani Brown. Jest przemiłą osobą! Pani Brown uczy biologii. Gdy tylko weszłam razem z Zoe do klasy pani Brown zawołała mnie do siebie. Gdy już wszyscy siedzieli pani Brown mnie przedstawiła :
- Dzieci , to jest Samanta. Wasza nowa koleżanka. Mam nadzieję , że bardzo miło ją przyjmiecie. Samanto - Zwróciła się do mnie. - przywitaj się.
- Cześć. - Pomachałam ręką w kierunku klasy.
- Cześć Samanta. - Odpowiedziała klasa chórem.
- Samanta , zajmij miejsce obok Rose. - Wskazała ręką czarnowłosą dziewczynę siedzącą w ostatniej ławce. Podeszłam i usiadłam koło dziewczyny. Pomyślałam ,że z wyglądu jest bardzo podobna do mnie. Też miała długie , kręcone , ciemne włosy i zielone oczy. Ubrana była w granatową sukienkę i czarne botki.
- Hej. - Przywitałam się.
- Siemka. - Odpowiedziała.
- Samanta jestem. Ale znajomi mówią na mnie Sam.
- Rose. - Zauważyłam , że dziewczyna bazgrze coś z tyłu zeszytu. Potajemnie zerknęłam na rysunek. Matko jak ona pięknie rysuje! Rysunek przedstawiał dziewczynę o blond włosach i chłopca wyciągającego rękę w jej kierunku w której trzymał różę. Oboje mieli na twarzy rumieńce. Pod spodem widniał napis ,, Love 4ever ''.
C.D.N
==================================================================

Siemkasie :3 To dopiero pierwszy rozdział i na razie nic się nie dzieje ;/ Ale mam nadzieję , że mimo to przeczytacie  moje wypociny. :D Następny rozdział pojawi się za tydzień. ~~ Weronika 

niedziela, 4 stycznia 2015

Prolog

Prolog

 


      Nazywam się Samanta Jones ,mam 16 lat. Jestem jedynaczką. Razem z rodzicami mieszkamy w Nowym Jorku. Jestem normalną nastolatką , a raczej byłam normalną nastolatką. Wszystko zmieniło się dnia kiedy przeprowadziłam się z rodzicami do nowego domu po babci. Niestety pamiętam to jak przez mgłę...
    Zdarzyło się to rok temu w wakacje. Mimo , że było lato padał ogromny deszcz. Po całym dniu odpakowywania i układania moich rzeczy byłam ogromnie zmęczona. Postanowiłam położyć się wcześniej. W nocy śniły mi się koszmary.
Śniła mi się starsza kobieta o siwych włosach i dużych piwnych oczach...
*w śnie *
-Kim pani jest? Co ja tu robię? Co to za miejsce? - Zasypywałam staruszkę pytaniami.
-Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie...
-Jak to?! Ja chce wiedzieć to teraz!
-Cierpliwości dziecko.
- ...
- Nie trać nigdy cierpliwości ; to jest ostatni klucz , który otwiera dzrzwi...
-Nie rozumiem.
-Niebawem zrozumiesz , tymczasem żegnaj Samanto.
-Prosze pani !!! Niech pani nie odchodzi!!
-Żegnaj Samanto , żegnaj.

     Obudziłam się zalana potem. Nie mogłam później zasnąć. […]